4.11.10

Katowice

I mentioned something about changes - so here's the first: koniec z rozpisywaniem się po angielsku (fin mit engrish!). Miałem górnolotne zapatrywania, że być może będzie to przydatne, ale w rzeczywistości minie naprawdę dużo czasu zanim jakiś obcokrajowiec się zacznie dopominać o wersję angielską. Poza tym miałem piękną ambicję ćwiczyć od czasu do czasu swój angielski na piśmie, a sprowadziło się do tego, że nigdy nie chciało mi się czegokolwiek pisać. So it's time to cut the crap.

Ponadto będę wstawiać mniej zdjęć, ale za to częściej i bardzo luźno powiązanych - będzie i wygodniej, i milej, i myślę, że ciekawiej.

I ostatecznie: jako, że przechodzę na polski śliczny język... Będę też więcej pisać. Niestety tematy prywatne zostawię na boku, więc wszystkich ciekawych, gdzie jest moja trzecia brodawka sutkowa muszę przeprosić.


Sokolska w deszczu nocą!

 

 

1 comment:

Anna Stachowicz said...

I dobrze :) Na razie forma bardzo mi sie podoba. Zdjecia w nocy sa super - mam nadzieje ze bedzie wiecej i bardziej osobistych, niekoniecznie zwiazanych z praca :) A angielski i tak pocwicz :P